środa, 9 kwietnia 2014

Taka sukienka...

Oto moja pierwsza, zaprojektowana (w pełni, bez pomocy Burdy) sukienka. Któregoś dnia zakupiłam piękną czarną pikowaną dzianinę z zamiarem stworzenia z niej sukienki. No i zaczęłam się mierzyć, spisywać wymiary, wyliczać, kroić materiał, fastrygować i w końcu szyć, Trzeba przyznać, że szycie uruchamia często nieużywaną część mózgu - domaga się myślenia jakby trochę 3D i użycia dużych pokładów wyobraźni. Kto szyje, ten wie o co chodzi;-)
Sukienkę szyło się przyjemnie, materiał ładnie współpracował i nie zaliczyłam podczas tworzenia żadnej szyciowej wtopy. Całość składa się z dwóch równych częśći materiału plus rękawy.
Zdjęcia miały powstać już dawno i nie nad Wisłą, ale...wyszło jak zwykle. Ta bliskość do Bulwarów mnie rozleniwia;-) Do sesji dołączył też Morris (wcale nie Mini Morris;-)) - pies mojej Siostry.







piątek, 28 marca 2014

Mini przeróbka maxi koszuli

Post na dziś? Przeróbka kolejnej koszuli;-) I to nie jest żadne koszulowe love, bo w przedostatnim poście też prezentowałam koszulę, tylko taki zbieg okoliczności;-)
Łup trafił mi się w moim rodzinnym Sanoku podczas ostatniej wizyty u Rodziców, a że cena była bardzo interesująca (6 zł) długo się nad tym zakupem nie zastanawiałam. Bardzo spodobały mi się wykończenia koszuli - czarny kołnierz i czarne mankiety, które mocno wpisują się w obecne trendy. Koszula była w rozmiarze 42, ale przecież moja maszyna takich gigantów się nie boi i bardzo sprawnie zmienia ją w mniejsze ciuszki;-) Bluzkę zwęziłam po bokach i w rękawach. Na zdjęciu poniżej widać też trzy ogromne guziki w oryginalnym wydaniu koszuli, które wyglądały jak żywcem wyjęte z epoki baroku;-) Guziki oczywiście odprułam.

Dodatkowo postanowiłam dodać jej jeszcze jeden czarny element - w pasmanterii kupiłam taśmę wykończeniową, która okazała się idealnie pasować do przedniej części koszuli, która ukrywała guziki. Zatem ten fragment koszuli pokryłam taśmą dekoracyjną.






sobota, 8 marca 2014

Kudłato...czyli futrzane rękawiczki i szal.

Po mojej krawieckiej pracowni pałętała się od kilku dobrych miesięcy futrzana poszewka na poduszkę, która za bardzo nie nadawała się na te, które mam w domu ze względu na jej podłużny kształt. Zatem wpadł mi do głowy pomysł na jej powtórne (u)życie - jednopalczaste rękawiczki!;-) Poszewka przeleżała w moim krawieckim pudle dość długo,czekając na zimę;-) no i się doczekała prawie na wiosnę;-) Postanowiłam jednak nie czekać do następnego roku z pokazaniem tych rękawiczek, zatem dziś była jedna z ostatnich okazji, żeby uwiecznić je na zdjęciach. Jeszcze pewnie kilka tygodni, a zestawienie: futro kontra słońce wyglądałoby dziwacznie..;-)
Moja poduszka miała dość spore rozmiary, tak więc wystarczyło na stworzenie dwóch par identycznych rękawiczek - dla mnie i Siostry:-) Została mi też podłużna część, która wykorzystałam do stworzenia czegoś a'la szalo-komin.










Takie rękawiczki mogą wykonać także osoby, które nie posiadają maszyny, gdyż większość szycia wykonałam ręcznie. Najpierw odrysowałam sobie kształt dłoni (tu mogą posłużyć inne jednopalczaste rękawiczki, o ile takie mamy), następnie wycięłam kształt i zaczęłam szycie.  Podobnie komin - złączyłam dwa prostokątne części futerka i połączyłam - boki obszyłam na maszynie.


sobota, 15 lutego 2014

In blue, I'm not feeling blue;-)

Dziś pokażę małą zmianę niemałej koszuli;-) Któregoś dnia w sh trafiłam na nowiutką, bo jeszcze z metką, koszulę Calvina Kleina. Jedyną "wadą" tej koszuli był za duży rozmiar, a dokładnie 40-42. Ale dla mnie taka wada, to nie wada;-)!


Spodobał mi się jej kolor, a niebieski, jak już zapowiadają projektanci, ma być hitem wiosny 2014;-) Bluzkę musiałam zwęzić "po całości";-) i w rękawach. Jednak na tym nie poprzestałam. Wiedziałam, że został mi fragment białej koronki, którą postanowiłam wykorzystać na wszycie w rejonie ramion. Odmierzyłam równe odległości, wycięłam materiał, którego chciałam się pozbyć i od lewej strony przyszyłam prostokątny fragment koronkowego materiału.


Poniżej całościowy rezultat:






piątek, 7 lutego 2014

Niebieska spódnica z baskinką

Dziś zaprezentuję przeróbkę dużej spódnicy, znalezioną kiedyś w sh za kilka złotych. W oko rzucił mi się jej cudny niebieski kolor i ciekawy, trochę jakby aztecki wzór. Miała potencjał i wyglądała na dobry materiał do przeróbki, zatem bez dłuższego zastanowienia przygarnęłam ją do siebie z zamiarem przerobienia jej na baskinkę;-) To już moja druga spódnica z tego typu ozdobą.  Spódnica była za długa i za szeroka, co prezentuję zdjęcie poniżej..


Spódnicę skróciłam, a nadmiar pozostał mi na baskinkę. Zwęziłam ją na całej długości i zabrałam się za tworzenie falbanki - tym razem, stwierdziłam, że ładnie będzie wyglądać, jeśli baskinkę umiejscowię tylko po bokach. Stworzyłam równe 20-centymetrowe paski materiału, wykończyłam je zygzakiem i w równych odległościach stworzyłam zakładki. Następnie przyszyłam je do całości. Efekt poniżej;-) Jaka dziś była cudna pogoda - myślicie, że zima już nie wróci;-)?